Wrocławski stadion na Euro ma być droższy o 200 milionów złotych od tego, który jest budowany w Gdańsku.
Wojewoda dolnośląski i wrocławscy radni PO zarzucają prezydentowi miasta niegospodarność i brak nadzoru nad budową stadionu.
Firma, która zbuduje Balic Arena w Gdańsku, zrobi to za 521 mln zł. We Wrocławiu inwestycja ma kosztować 729 mln. Ministerstwo sportu oraz wojewoda dolnośląski twierdzą, że miasto przepłaca za stadion na Euro 2012 i domagają się wyjaśnień.
Rafał Dutkiewicz odpiera zarzuty. Prezydent uważa, że gdański stadion ma "skromniejszą infrastrukturę dodatkową". Wrocławski obiekt, według prezydenta, jest większy, wyższy, bogatszy w parkingi i powierzchnie biurowe do wynajęcia, i dlatego jest o ok. 100 mln droższy.
Tak ma wyglądać najdroższy stadion na Euro 2012 w Polsce
Według lidera dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej Jacka Protasiewicza miasto buduje stadion, który ma być kosztownym pomnikiem Rafała Dutkiewicza. Zarzuca też prezydentowi nieodpowiedzialne wykonywanie swoich obowiązków i zaniedbywanie miasta.
Kto skorzysta, a kto straci na sporze o cenę stadionu? Na pewno nie zyska budowa obiektu. Stracić może też prezydent miasta, któremu taki czarny PR nie pomoże w kampanii wyborczej, którą prowadzi odwiedzając od kilku miesięcy największe polskie miasta.
29.3.09
23.3.09
Grillowanie z ochroniarzami
Sztandarowa impreza studenckich juwenaliów we Wrocławiu odbędzie się w tym roku pod czujnym okiem ochrony.
Akademiki zostaną ogrodzone płotem, cały teren będzie monitorowany i oświetlony. Około stu pracowników firmy ochroniarskiej wraz z policjantami będzie czuwać nad bezpieczeństwem studentów. To efekt ubiegłorocznych rozrób, którymi zakończyła się impreza.
Grillowanie na osiedlu Wittiga we Wrocławiu to stały element studenckich juwenaliów, za który Politechnika Wrocławska nie chciała do tej pory brać odpowiedzialności.
Rektor zapowiadał z wyprzedzeniem, że nie wyraża zgody na grillowanie. Samorząd studencki postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i w tym roku przejął pieczę nad imprezą.
Wielkie Grillowanie w relacji TVS STYK
Studenci zapowiadają, że mają już dość utożsamiania ich z niewychowanym bydłem. Chcą też uniknąć sytuacji sprzed roku.
Wówczas impreza zakończyła się burdami. Zniszczonych zostało kilka samochodów stojących na pobliskich parkingach. Studenci wyłamywali znaki drogowe, zaczepiali przechodniów i blokowali kierowcom przejazd w okolicach Biskupina.
Za te zdarzenia ukaranych zostało 10 studentów, a wrocławskie media miesiącami śledziły sprawę poddając dyskusji sposób organizacji Juwenaliów we Wrocławiu.
Akademiki zostaną ogrodzone płotem, cały teren będzie monitorowany i oświetlony. Około stu pracowników firmy ochroniarskiej wraz z policjantami będzie czuwać nad bezpieczeństwem studentów. To efekt ubiegłorocznych rozrób, którymi zakończyła się impreza.
Grillowanie na osiedlu Wittiga we Wrocławiu to stały element studenckich juwenaliów, za który Politechnika Wrocławska nie chciała do tej pory brać odpowiedzialności.
Rektor zapowiadał z wyprzedzeniem, że nie wyraża zgody na grillowanie. Samorząd studencki postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i w tym roku przejął pieczę nad imprezą.
Wielkie Grillowanie w relacji TVS STYK
Studenci zapowiadają, że mają już dość utożsamiania ich z niewychowanym bydłem. Chcą też uniknąć sytuacji sprzed roku.
Wówczas impreza zakończyła się burdami. Zniszczonych zostało kilka samochodów stojących na pobliskich parkingach. Studenci wyłamywali znaki drogowe, zaczepiali przechodniów i blokowali kierowcom przejazd w okolicach Biskupina.
Za te zdarzenia ukaranych zostało 10 studentów, a wrocławskie media miesiącami śledziły sprawę poddając dyskusji sposób organizacji Juwenaliów we Wrocławiu.
20.3.09
Tomasz Misiak rozstaje się z Work Service

Senator sprzedał 30 procent udziałów w firmie Work Service. Poprosili go o to kierujący firmą.
Jednocześnie prezes Tomasz Szpikowski poinformował, że Work Service chce wycofać się z kontraktu pośredniczenia stoczniowcom. Warunkiem jest jednak zwrot poniesionych przez firmę kosztów czyli ok 1,5 mln zł.
Firma Work Service musi także wytłumaczyć się przed CBA, które wszczęło kontrolę dokumentów dotyczących kontraktów firmy, której udziałowcem jest Misiak.
W oświadczeniu wydanym przez prezesa Work Service Tomasza Szpikowskiego, podkreśla on, że choć nie doszło do złamania prawa, firma jest gotowa przystąpić do negocjacji z Zarządem ARP i DGA nad porozumieniem w sprawie odstąpienia od realizacji umowy.
Jestem politycznym wrakiem – tak senator z Wrocławia komentuje burzę, która rozpętała się wokół niego po doniesieniu mediów o wykorzystywaniu specustawy stoczniowej do celów własnej firmy.
Z powodu afery związanej z Work Service i działalnością polityczną Tomasza Misiaka, senator nie jest już członkiem Platformy Obywatelskiej i klubu PO.
Tydzień temu okazało się, że firma Work Service bez przetargu otrzymała zlecenie na szkolenie stoczniowców, a wcześniej jej współwłaściciel, senator Misiak pracował przy specjalnej ustawie stoczniowej która to umożliwiła.
Końca burzy rozpętanej wokół senatora Misiaka nie widać.
17.3.09
Śmiercionośna mapa Dolnego Śląska
Znowu jesteśmy na szarym końcu. Tym razem w statystykach najbezpieczniejszych dróg w Europie.
Trudno się dziwić frustracji kierowców, którzy jeżdżą po dolnośląskich trasach, które pełne są dziur, nieoznakowanych miejsc i bez barierek oddzielających pasy jezdni.
Eksperci, którzy przygotowali raport dróg w Europie uplasowali nas na jednym z ostatnich miejsc pod względem bezpieczeństwa. Drogi Dolnego Śląska należą do tych, na których najczęściej w Polsce dochodzi do wypadków śmiertelnych. Najniebezpieczniejsza jest trasa Wrocław-Kudowa. Mapa ryzyka, którą wykonali eksperci ma uczulić kierowców, aby jeździli ostrożniej.
Wyświetl większą mapę
Najniebezpieczniejsza trasa Dolnego Śląska
Ale mapa nie pomoże, tak samo jak nie pomagają prośby policjantów, mandaty, relacje mediów z miejsc tragicznych wypadków. Gdzie tkwi problem? Moim zdaniem to nie droga, lecz człowiek zawodzi najbardziej.
Jeździmy licząc na to, że nie zostaniemy trafieni przez nietrzeźwych kierowców, uciekamy przed dziurami i tirami, które małymi drogami mkną 120 km/h.
Noga z gazu! – grzmią policjanci, ale nikt sobie z tego nic nie robi. Czarne punkty też nie pomagają. Może pomoże kolejna ofiara? Jeśli nic się nie zmieni, to już w 2012 roku do niechlubnej statystyki dołączą nasi goście na Euro. Straszne, ale prawdziwe. Leku na głupotę kierowców niestety jeszcze nie wynaleziono...
Trudno się dziwić frustracji kierowców, którzy jeżdżą po dolnośląskich trasach, które pełne są dziur, nieoznakowanych miejsc i bez barierek oddzielających pasy jezdni.
Eksperci, którzy przygotowali raport dróg w Europie uplasowali nas na jednym z ostatnich miejsc pod względem bezpieczeństwa. Drogi Dolnego Śląska należą do tych, na których najczęściej w Polsce dochodzi do wypadków śmiertelnych. Najniebezpieczniejsza jest trasa Wrocław-Kudowa. Mapa ryzyka, którą wykonali eksperci ma uczulić kierowców, aby jeździli ostrożniej.
Wyświetl większą mapę
Najniebezpieczniejsza trasa Dolnego Śląska
Ale mapa nie pomoże, tak samo jak nie pomagają prośby policjantów, mandaty, relacje mediów z miejsc tragicznych wypadków. Gdzie tkwi problem? Moim zdaniem to nie droga, lecz człowiek zawodzi najbardziej.
Jeździmy licząc na to, że nie zostaniemy trafieni przez nietrzeźwych kierowców, uciekamy przed dziurami i tirami, które małymi drogami mkną 120 km/h.
Noga z gazu! – grzmią policjanci, ale nikt sobie z tego nic nie robi. Czarne punkty też nie pomagają. Może pomoże kolejna ofiara? Jeśli nic się nie zmieni, to już w 2012 roku do niechlubnej statystyki dołączą nasi goście na Euro. Straszne, ale prawdziwe. Leku na głupotę kierowców niestety jeszcze nie wynaleziono...
15.3.09
Odrą bez korków przez Wrocław
Pływające tramwaje mogą być lekiem na poranne złości stojących w korkach wrocławian. Już w maju wyruszą w trasę Odrą od Biskupina do centrum.
Pierwsze wodne tramwaje będą wykorzystywane do celów turystycznych, ale w przyszłości mają rozładować zakorkowane ulice miasta. Rejs z Biskupina do centrum ma trwać ok. 30 minut, a jego koszt to 10 zł.
Obecnie w stoczni przy ul. Kościerzyńskiej trwa budowa pierwszych pięciu sztuk tramwajów. Inicjatorem pomysłu jest stowarzyszenie „Drzwi do Europy”, które skupia miłośników Odry.
Przeszkodą do stworzenia sieci tramwajów rzecznych są olbrzymie koszty. Może warto je ponieść, aby zlikwidować doskwierające wszystkim korki?
Co ciekawe, Wrocław do tej pory nie wykorzystywał potencjału Odry. Po wojnie prawie całkowicie wymarł zwyczaj spędzania wolnego czasu nad rzeką. Dawniej Odra była towarzyskim sercem miasta. Przybrzeżne restauracje wypełniała elita intelektualna Breslau. Okazuje się, że te czasy mogą jeszcze powrócić i to w wielkim, nowoczesnym stylu tramwajów rzecznych.
Pierwsze wodne tramwaje będą wykorzystywane do celów turystycznych, ale w przyszłości mają rozładować zakorkowane ulice miasta. Rejs z Biskupina do centrum ma trwać ok. 30 minut, a jego koszt to 10 zł.
Obecnie w stoczni przy ul. Kościerzyńskiej trwa budowa pierwszych pięciu sztuk tramwajów. Inicjatorem pomysłu jest stowarzyszenie „Drzwi do Europy”, które skupia miłośników Odry.
Przeszkodą do stworzenia sieci tramwajów rzecznych są olbrzymie koszty. Może warto je ponieść, aby zlikwidować doskwierające wszystkim korki?
Co ciekawe, Wrocław do tej pory nie wykorzystywał potencjału Odry. Po wojnie prawie całkowicie wymarł zwyczaj spędzania wolnego czasu nad rzeką. Dawniej Odra była towarzyskim sercem miasta. Przybrzeżne restauracje wypełniała elita intelektualna Breslau. Okazuje się, że te czasy mogą jeszcze powrócić i to w wielkim, nowoczesnym stylu tramwajów rzecznych.
14.3.09
Czy senator z Wrocławia pisał ustawę na własne potrzeby?
Firma Tomasza Misiaka, senatora PO z Wrocławia zarobi miliony dzięki ustawie stoczniowej nad którą pracował senator.
Firma Work Service Tomasza Misiaka ma zająć się m.in. doradztwem, szkoleniami, pomocą w pisaniu CV i wyszukiwaniem ofert dla zwolnionych stoczniowców.
36-letni senator, przewodniczący komisji gospodarki narodowej, pracując nas specustawą o sposobach przeprowadzania likwidacji stoczni w Gdyni w Szczecinie zgłaszał poprawki, które pomogły mu czerpać korzyści z zapisów ustawy.
W listopadzie 2008 r. Komisja Europejska zdecydowała o likwidacji stoczni w Gdyni i w Gdańsku. Pracę straciło blisko 8 tys. osób. Tomasz Misiak pracował nad ustawą o sposobach przeprowadzenia likwidacji. Weszła ona w życie 6 stycznia.
Kilka tygodni później okazało się, że firma Work Service, której Misiak jest współwłaścicielem, bez przetargu dostała lukratywne zlecenie na realizację tego, co w ustawie zapisano.
Tomasz Misiak zasłania się tym, że nie działał sprzecznie z prawem, bo nie naginał treści ustawy dla własnych potrzeb, udziałów w firmie Work Service już dawno próbuje się pozbyć, a oprócz tego to dobrze, że polska firma będzie zajmować się pośrednictwem pracy.
Czyżby szykowała się nam stoczniowa afera Rywina?
Chciałam zacząć optymistycznie, niestety polityka pokrzyżowała plany…
Firma Work Service Tomasza Misiaka ma zająć się m.in. doradztwem, szkoleniami, pomocą w pisaniu CV i wyszukiwaniem ofert dla zwolnionych stoczniowców.
36-letni senator, przewodniczący komisji gospodarki narodowej, pracując nas specustawą o sposobach przeprowadzania likwidacji stoczni w Gdyni w Szczecinie zgłaszał poprawki, które pomogły mu czerpać korzyści z zapisów ustawy.
W listopadzie 2008 r. Komisja Europejska zdecydowała o likwidacji stoczni w Gdyni i w Gdańsku. Pracę straciło blisko 8 tys. osób. Tomasz Misiak pracował nad ustawą o sposobach przeprowadzenia likwidacji. Weszła ona w życie 6 stycznia.
Kilka tygodni później okazało się, że firma Work Service, której Misiak jest współwłaścicielem, bez przetargu dostała lukratywne zlecenie na realizację tego, co w ustawie zapisano.
Tomasz Misiak zasłania się tym, że nie działał sprzecznie z prawem, bo nie naginał treści ustawy dla własnych potrzeb, udziałów w firmie Work Service już dawno próbuje się pozbyć, a oprócz tego to dobrze, że polska firma będzie zajmować się pośrednictwem pracy.
Czyżby szykowała się nam stoczniowa afera Rywina?
Chciałam zacząć optymistycznie, niestety polityka pokrzyżowała plany…
Subskrybuj:
Posty (Atom)